
Życie trudno usystematyzować – i chyba właśnie dlatego jest piękne
Wciąż przymierzam się do usystematyzowania tematyki wpisów, jednak najbardziej lubię spontaniczne artykuły inspirowane życiem. A ono nie jest łatwe do uporządkowania: zaskakuje, zmienia kierunek, przynosi zwroty akcji. Może dlatego jest takie ciekawe? Ostatnio próbowałam spojrzeć na moje życie z lotu ptaka i podzielić je na rozdziały – nie było to proste. A wszystko to z okazji prezentacji na moje bardzo okrągłe urodziny. Przyglądając się temu, co za mną, zobaczyłam też wyraźnie, jak wiele mam w sobie wdzięczności za relacje, których doświadczyłam.
Urodziny jako podróż przez całe życie
Postanowiłam zaprosić na urodziny osoby z kolejnych lat mojego życia — te, które były dla mnie ważne na różnych etapach i do których mam jeszcze namiary. Ludzi, których lubię i z którymi naprawdę chciałam się zobaczyć w tym dniu.
Mieszanie osób, które się nie znają, na bezalkoholowej imprezie w formie balu przebierańców było pomysłem dość ryzykownym. Nie każdemu musiało się to spodobać, ale uczę się, że nie muszę wszystkich zadowolić. Jak powiedział mój Przyjaciel: „Najważniejsze, żeby w tym dniu było po Twojemu.” I było.

Każdy gość to emocje, wspomnienia i… wdzięczność
Każda osoba, która weszła, niosła za sobą wspomnienia. Bardzo dużo osób przyjęło moje zaproszenie — to mnie poruszyło. Jedna kochana koleżanka przyjechała z zagranicy, pojawiły się też dawno niewiedziane koleżanki z podstawówki. Czyjaś nieobecność mnie zabolała, ale mimo to czułam ogromną wdzięczność za relacje z ludźmi, którzy przez te lata mnie otaczali i tego dnia przyszli. Usłyszałam tyle dobrych słów, tyle historii… Największym przeżyciem było wystąpienie naszej córeczki, to była piękna niespodzianka. Mam tylko niedosyt rozmów, bo nie dało się być wszędzie jednocześnie.
Radość, której doświadczyłam patrząc na ich twarze, zostanie ze mną na zawsze. Poczułam się kochana, obdarowana cudownymi relacjami. Chcę tę radość i wdzięczność w sobie pielęgnować.
Trudny wybór najważniejszych wspomnień — czyli pokaz zdjęć
Z okazji urodzin przygotowałam pokaz zdjęć z mojego życia. Zadanie okazało się zaskakująco trudne — jak wybrać najważniejsze kadry, te symboliczne? Było też jedno zdjęcie honorujące pisanie bloga. Jest to bowiem dla mnie przejaw kreatywności w postaci ulubionej czynności jaką jest pisanie. A przy okazji realizacji misji inspirowania innych małżeństw.
Przeglądanie kolejnych dekad, selekcja, wspominanie… spędziłam nad tym kilka wieczorów. To było piękne przeżycie. Przypomniałam sobie znaczące momenty i zwykłe dni, które budowały moje życie.
Uświadomiłam sobie, że nawet w latach, które pamiętam jako trudne, było mnóstwo jasnych chwil. To, co było smutne i bolesne, po latach zazwyczaj okazywało się krokiem na drodze do rozwoju ku pełni człowieczeństwa.

Wdzięczność za relacje — najważniejsza lekcja, jaką dostałam
Piszę Wam o tym, bo zrozumiałam, jaką wdzięczność za relacje czuję — za małżeńską, przyjacielskie, rodzinne, wspólnotowe, koleżeńskie.
Kiedy patrzymy na swoje życie z dystansu, łatwiej zauważyć sens, piękno i dobro, które otrzymujemy od innych. A wdzięczność naprawdę zmienia sposób, w jaki widzimy ludzi obok nas. Ludzie są różni i mogą być zupełnie inni od nas, ale to w niczym nie zmienia tego, jak cenne jest to, co możemy razem stworzyć.
Dlaczego warto czasem spojrzeć na życie z lotu ptaka
Warto zatrzymać się choć na chwilę i zobaczyć, jak wiele dobra nas spotkało. Docenić ludzi, których Bóg czy los (jak kto woli) postawił na naszej drodze. Takie spojrzenie dodaje sił. Uczy pokoju. Wnosi światło do codzienności — również tej małżeńskiej. To właśnie wtedy rodzi się prawdziwa wdzięczność za relacje, które nas kształtują i prowadzą.
W takim podniosłym nastroju będę jeszcze przez jakiś czas. I bardzo dobrze.

Fajny pomysł, i świetnie dopasowane przebranie.
Dziękuję 🥰