Słoik niedokończonych rozmów, czyli o dialogu małżeńskim

Jeśli jest ktoś, kto czeka na nasze wpisy, to przepraszamy, że pojawiają się rzadziej. Wynika to z ograniczonego zasobu naszych sił. Z jednej strony serce rwie się do pisania, ale wieczorem, gdy dzieci pójdą spać, najzwyczajniej nie mamy sił, by siadać do komputera. A nawet gdy siądziemy, to umysł jakiś taki po jesiennemu ociężały. Zwłaszcza że ostatnio choroby rozłożyły nas na łopatki. Poza tym przyznajemy bez bicia, że gdy nai czytelnicy …