Dlaczego od czerwca było tu tak cicho? Wybory, rekolekcje i wspólny cel w małżeństwie

Dlaczego od czerwca było tu tak cicho? Wybory, rekolekcje i wspólny cel w małżeństwie

Podobno najtrudniejsze wybory to nie te między dobrem a złem, ale między jednym dobrem a drugim. Te wakacje przypomniały nam, jak ważny jest wspólny cel w małżeństwie. Kiedy patrzymy w tym samym kierunku i służymy innym razem, łatwiej przechodzić także przez codzienne trudności, choć one wcale nie znikają.

Dlatego od czerwca odłożyliśmy blog na chwilę na bok i skupiliśmy się na przygotowaniach do 15-dniowych rekolekcji dla rodzin, które wraz z księdzem Jakubem i naszą fantastyczną diakonią prowadziliśmy tego lata w Rycerce Górnej w Beskidzie Żywieckim.

To była jedna z tych decyzji, które często trzeba podejmować zarówno w życiu rodzinnym, małżeńskim czy osobistym. Nie da się robić wszystkiego jednocześnie. Trzeba wybrać, gdzie w danym momencie najbardziej jesteśmy potrzebni i czemu chcemy oddać swój czas, energię i serce.

Wspólny cel w małżeństwie i dla małżeństwa

My w ostatnich miesiącach wybraliśmy jako nasz wspólny cel w małżeństwie służbę rodzinom (w realu). Przygotowania do rekolekcji oraz sam wyjazd były czasem bardzo intensywnym, zarówno duchowo, jak i fizycznie. Podczas wyjazdu doświadczyliśmy własnej niemocy, gdy choroba pokrzyżowała nasze plany, ale też ogromnej opieki i Bożego prowadzenia.

Mam wrażenie, że nikt z uczestników i członków diakonii nie wyjechał stamtąd nieporuszony.

Jako małżeństwo po raz kolejny zobaczyliśmy, że służenie innym ludziom daje nam ogromną radość i poczucie sensu. Oczywiście odpowiedzialność bywa trudna i męcząca. Są momenty zmęczenia, frustracji czy zwyczajnego braku sił. Jednak kiedy patrzymy na owoce, wiemy, że warto.

Co zrozumiałam podczas tych rekolekcji?

Mnie osobiście Bóg bardzo wyraźnie pokazał kilka ważnych rzeczy.

Między innymi to, że czasem pod pozorem troski o innych może kryć się troska o własny wizerunek. Chęć bycia dobrze ocenioną, usłyszenia, że dałam radę, że wszyscy są zadowoleni. Innymi słowy: pycha w bardzo eleganckim przebraniu.

W pracy nad sobą najciekawsze jest chyba to, że ona nigdy się nie kończy. Kiedy wydaje nam się, że coś już przepracowaliśmy, temat wraca. Tylko w bardziej subtelnej formie, lepiej ukryty i trudniejszy do zauważenia.

To bywa zawstydzające, ale jednocześnie uczy pokory i pozwala coraz pełniej poznawać siebie. A przecież bez poznania siebie trudno budować zdrowe relacje z innymi, również w małżeństwie.

Zamknąć przeszłość, żeby pełniej być tu i teraz

Poczułam też gotowość, by pozbyć się starych zapisków związanych z ważną osobą z przeszłości.

Nie dlatego, że chcę wymazać wspomnienia, ale dlatego, że coraz mocniej widzę wartość bycia tu i teraz. W teraźniejszości, w życiu, które mam dziś i w relacjach, które teraz zostały mi powierzone.

Myślę, że potrzebujemy od czasu do czasu sprawdzić, czy nie żyjemy bardziej wspomnieniami, rozczarowaniami albo wyobrażeniami niż rzeczywistością.

Mniej telefonu, więcej prawdziwych relacji

Zrodziło się we mnie również bardzo silne pragnienie ograniczenia telefonu: bezmyślnego scrollowania Fb, oglądania kolejnych rozwojowych filmików czy odpowiadania wszystkim od razu.

Coraz wyraźniej widzę, jak łatwo oddać ekranowi czas, który można przeżyć w prawdziwej relacji z Bogiem, współmałżonkiem, dziećmi, rodziną czy przyjaciółmi. Wolałabym się z ludźmi spotykać niż wysyłać sobie zdjęcia, prowadzić prawdziwe rozmowy niż krótkie wymiany zdań na komunikatorze. Chciałabym mieć czas na rozmyślanie i lekturę wybranych, a nie przypadkowych pozycji.

Nie chodzi o to, że technologia jest zła. Bardziej o to, że często zabiera nam uwagę, która jest jednym z najcenniejszych prezentów, jakie możemy dać drugiemu człowiekowi. A przecież właśnie z uwagi buduje się bliskość.

Jeśli wahasz się, na co poświęcić swój czas…

Piszę Wam o tym wszystkim, bo może ktoś z Was stoi właśnie przed decyzją, czy zaangażować się w jakąś służbę. A może od lat chcesz pojechać na rekolekcje, ale boisz się poświęcić na to swój urlop. A może czujesz, że masz coraz silniejszą relację z… własnym telefonem.

Jeśli tak, chciałabym Was zachęcić: warto – zaangażować sie, pojechać, odłożyć telefon. Nie obiecuję, że będzie łatwo. Prawdopodobnie będzie wręcz przeciwnie. Ale jestem przekonana, że pojawią się owoce. Nawet jeśli na początku ich nie zobaczycie.

Czasem potrzeba czasu, żeby dostrzec, jak bardzo Bóg działał w naszym życiu. I to wcale nie znaczy, że będzie idealnie i cukierkowo jak na zdjęciu poniżej (to z odnowienia przyrzeczeń małżeńskich:-)).

Jeden komentarz do “Dlaczego od czerwca było tu tak cicho? Wybory, rekolekcje i wspólny cel w małżeństwie

  1. Bardzo mądry wpis !Dzieki !Tak w służeniu i oddawaniu siebie jesteśmy naprawdę szczęśliwi ,Jezus też żył w służbie dla innych .

    I pycha …1.glowny grzech ,pod różnymi postaciami go doświadczamy wszyscy ….i pokora mega ważna .
    Niech wam Bóg błogosławi !

    Naszym celem …Życie wieczne !!

    I Bóg nic innego nie może stać na piramidzie wartości w naszym życiu .
    Ale czy tak jest ???

    Ja się muszę ciągle korygować i to sprawdzać 🙂

    Pozdrawiam
    Ewa

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powrót do góry