Zaręczyny

Kontynuujemy wyzwanie podjęte w ramach Tygodnia Małżeństwa w Internecie pod hasłem Małżeństwo jest drogą. Dzień drugi dotyczy zaręczyn. Wpis wrzucamy z lekkim poślizgiem, wczoraj nie starczyło sił.

Czy zechcesz zostać moją żoną?

Moment, w którym mężczyzna się oświadcza się ukochanej kobiecie, jest przełomowy. Sama chwila oświadczyn jest dla dziewczyny zazwyczaj niespodzianką, prowadzi do niej jednak wiele wspólnie spędzonych chwil i rozmów o przyszłości.

Zaręczyny to decyzja, że z tą właśnie osobą chcemy spędzić resztę życia, że nie będziemy już więcej szukać. To ogromna radość i wzruszenie.

Choć niektórzy próbują określić modelowy czas „chodzenia ze sobą”, każda para ma swój czas i swoją historię. Gdy jednak lata płyną, a żadna deklaracja nie pada, na pewno będzie to rodzić niepokój i rozczarowanie tej z osób, która pragnie małżeństwa.

My zaręczyliśmy się po prawie 4,5 roku bycia ze sobą. Przekonanie o tym, że to jest ten jedyny/ta jedyna było w nas już wcześniej. Chcieliśmy jednak po ślubie być niezależni od rodziców, czekaliśmy więc aż oboje będziemy po studiach.

Nasze zaręczyny

Opowiedzieliśmy o naszych zaręczynach na kolejnym filmie. Prosimy Was o wyrozumiałość. Kręcimy telefonem, co niestety widać. Jednocześnie opowiadanie takich zupełnie prywatnych historii trochę nas krępuje (to widać po moim nerwowym chichocie, za który przepraszam). Zdajemy sobie sprawę, że takie historie są ciekawe są głównie dla ich bohaterów. Nie martwcie się, po zakończeniu tygodnia małżeństwa, znów będziemy starali się pisać i mówić bardziej ogólnie.

Potraktujmy te dni jako czas wspomnień. Siądźcie we dwoje przy porannej kawie czy wieczornej herbacie, wyciągnijcie stare zdjęcia i powspominajcie. Warto czasem wrócić do tamtych wzruszeń.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *