Gdy dialog małżeński boli…

Zapewne prędzej czy później nastąpi taki czas, gdy dialog małżeński będzie trudny i nie będziecie chcieli go przeprowadzać. Może to wynikać z poczucia przymusu w jego przeprowadzaniu lub być też skutkiem zranień albo nieumiejętności słuchania. Gdy dialogi kończą się kłótnią, wcześniej czy później małżeństwa zaczynają ich unikać.

Wiele par nie jest przekonanych co do sensu dialogowania. Patrzą na to jako kolejny obowiązek do „odbębnienia” w kolejnym ciężkim dniu.

Zniechęcenie może też dosięgnąć takich entuzjastów dialogu małżeńskiego jak my. Jednak tego trudu nie należy się bać, bo rozwój i dojrzewanie następuje zazwyczaj w bólu. Było kilka takich dialogów w naszym życiu, gdy wydawało nam się, że świat się wali. Takich, podczas których siedzieliśmy w ciszy, bo niewiele pozostawało do powiedzenia. Albo takich, gdzie zmęczenie powodowało, że nieszczególnie chciało nam się coś powiedzieć, a na myśl o słuchaniu o problemach, na które nie znajdujemy rozwiązania, robiło nam się słabo.

Nie ustawaliśmy jednak i postawiliśmy na wierność, a nie na łatwe efekty i przyjemność. Pomogło nam to przeczekać czas, w którym jedno z nas zmagało się ze stanami przygnębienia i zniechęcenia, a cały świat stał się szary.

Czasem w dialogu małżeńskim jest tak, że nie pozostaje nic poza trwaniem i milczącym wsparciem. I ostatecznie to pomaga, choć nie jest ani łatwe, ani przyjemne. Mamy jednak pomoc z góry i Jemu możemy powierzać te wszystkie niełatwe sytuacje.

Dialog małżeński dla początkujących

W komentarzach i mailach pojawiło się kilka pytań o wersję dla zupełnych nowicjuszy. Poniżej postaraliśmy się więc stworzyć pakiet minimum, choć Wasz sposób może być zupełnie inny.

Zacznijcie od małych kroków. Najpierw decyzja… chcemy zrobić dialog małżeński! Pewnie jedno z Was chce bardziej (jakoś tak bywa, że zazwyczaj jest to żona). Może niech to drugie, mniej entuzjastycznie nastawione, potraktuje ten czas jako inwestycję w małżeństwo?

Znajdźcie wolną godzinę. Wyłączcie telefony i sprzęt AGD😊. Jeżeli macie dzieci, połóżcie je spać lub znajdźcie dla nich opiekę. Usiądźcie, najlepiej przy stole, i spójrzcie na siebie uważnie, z wyrozumiałością i cierpliwością.

Macie problem ze wspólną modlitwą na początek? Zapalcie świecę i zróbcie znak krzyża. Spróbujcie pomodlić się chwilę w ciszy. A może wydrukujecie sobie modlitwę, która była w ostatnim wpisie i ją wspólnie przeczytacie (albo niech to zrobi to z Was, które jest mniej skrępowane).

Potem wybierzcie dwa pytania na rozgrzewkę np. za co chcę ci podziękować i za co przeprosić. Trzeba tylko pamiętać, by uważnie słuchać małżonka nie wtrącając swoich trzech groszy i nie domagając się dodatkowych przeprosin czy podziękowań.

Następnie omówcie jedną ważną kwestię dotyczącą Waszego życia. Macie kłopoty z dzieckiem i chcecie ustalić wspólny sposób działania? A może widzicie, że się od siebie oddalacie i chcielibyście temu zaradzić?

Na początek powiedzcie o swoich uczuciach i sposobie widzenia sprawy. Nie atakujcie się i nie oceniajcie. Jeśli macie coś do ustalenia, możecie zrobić burzę mózgów i spisać wszystkie propozycje rozwiązania problemu, jakie przyjdą Wam do głowy, nawet te absurdalne. Potem wspólnie wybierzcie jedno rozwiązanie i dajcie sobie czas na sprawdzenie jak ono działa.

Kluczowe jest niewystępowania z żądaniami, lecz propozycjami i umiejętność przyjmowania odmowy, która najczęściej wynika z odmiennego spojrzenia małżonka na sprawę. Wzbudź w sobie zaciekawienie, staraj się  nie oceniać. Nie przywiązuj się kurczowo do własnej wizji.

To na początek powinno wystarczyć.

Dialog małżeński – reanimacja

Tu kroki będą bardzo podobne jak te powyżej. Może być Wam jednak jeszcze trudniej, bo skoro już próbowaliście, to pewnie jest wiele powodów, że przerwaliście dialogowanie. Na początek proponujemy, aby każde z Was modliło się, aby wola spotkania się w Was pojawiła. Ja się czasem modlę, żeby mi się tak chciało, jak mi się nie chce (wielu dziedzin życia to może dotyczyć).

Jeżeli jest w Was choć minimalna wola takiego spotkania, od razu ustalcie termin i trzymajcie się go… ze wszystkich sił (jak mówią Skauci Europy).

Być może na początek najbardziej potrzebujecie dobrej atmosfery między Wami. Można ją wprowadzić zaczynając dialog od modlitwy dziękczynnej za małżonka. Doceńcie siebie nawzajem i zastanówcie się, co Wam się ostatnio udało, z czego jesteś/jesteście zadowoleni.

I znowu – zacznijcie od jednego tematu, niech nie będzie to na początek kwestia, która budzi wielkie emocje i rozbieżności. Z powrotem do dialogu jest według nas trochę jak z ćwiczeniami. Nie ma przecież sensu od razu iść na forsowny trening, lepsze są małe kroki, które zachęcą i otworzą Was na siebie.

A u podstaw zawsze leży oddanie tej sprawy Temu, który może wszystko.

Macie jakieś wskazówki dla początkujących, utrudzonych i powracających? Podzielcie się nimi w komentarzu.

Komentarze

  1. Agnieszka

    Bardzo dziękuję za ten wpis ♥️ Ustaliliśmy datę pierwszego spotkania – dialogu na 15.11. A to naprawdę dużo. Jak wyjdzie nie wiem, ale cieszę się że jest wola i pragnienie z obu stron. Trochę nie mogę się doczekać jakbyśmy zaczynali jakiś nowy rozdział.

  2. Jola i Piotr

    Dziękuję dobremu Bogu za Was. To, co robicie jest piękne i zapewne pomaga wielu małżeństwom. My jesteśmy w Domowym Kościele od 7 lat i dialog jest dla nas, można powiedzieć, chlebem powszednim. Nigdy nie mieliśmy problemu, żeby go przeprowadzać w ogóle, ale znaleźć czas i tematykę to zawsze było dla nas ogromnym wyzwaniem. Dzięki Waszym podpowiedziom wreszcie usystematyzowaliśmy sobie temat dialogu i teraz łatwiej nam zabrać się do niego. Dziękujemy. Chwała Panu!

    1. Maja Pietkiewicz

      Tak nas Twój komentarz rozmarzył, że z tego wszystkiego nic nie odpowiedzieliśmy! To jest bardzo pociągająca wizja: listopad, szarlotka, coś dobrego do picia i dialog… Dziękujemy Justynko za dobrą inspirację!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *