Nasz standardowy dialog

Baza dialogu

Dziś chcielibyśmy podzielić się z Wami przebiegiem naszego standardowego dialogu. Ponieważ wpis znowu się rozrósł, dlatego o innych inspiracjach i o trudnościach następnym razem. Przypominamy, że w poprzednim wpisie pisaliśmy o dialogu jako takim, czym jest i jaka jest jego istota. O sposobach na słuchanie sercem pisała zaś gościnnie Natalia w serii artykułów, np. tutaj (resztę znajdziecie szukając poprzednich wpisów).

Planujemy też zapytać kilka znajomych małżeństw jak wygląda dialog u nich, a jeżeli się zgodzą, to umieścimy ich odpowiedzi. Gdyby ktoś z Was chciał odpowiedzieć na nasz zestaw pytań, może być anonimowo, dajcie znać przez formularz.

Zauważcie, że podtytuły są jednocześnie pytaniami/zagadnieniami, które są naszymi drogowskazami na krętych dialogowych ścieżkach. Możecie użyć ich w Waszym dialogu, ponieważ bardzo ułatwiają jego owocne przeprowadzenie. W weekend dokleimy te zagadnienia w formie odrębnego pliku na dole wpisu, by było wygodniej.

Jak zacząć?

Na początek zapalamy świecę na znak obecności Bożej i rozpoczynamy dialog modlitwą. Słyszymy czasem od innych małżeństw, że „ta rozmowa to nie był dialog, bo nie było świeczki” 😉 Nie ograniczajmy Pana Boga, On będzie przy Was, gdy zaczniecie modlitwą. Świeca jest pięknym symbolem, ale nie przesądza o „ważności” dialogu.

Módlcie się wspólnie. Jeśli to możliwe, niech każde z was głośno, spontanicznie wypowie swoją modlitwę, bo taka modlitwa najbardziej zbliża serca do siebie. Jednak na początku dla niektórych z Was może to być trudne, szczególnie gdy dopiero uczycie się modlitwy małżeńskiej. Można więc modlić się w ciszy albo jakąś formułą. Możecie też przeczytać wspólnie fragment z Pisma św., który wybraliście wcześniej na to spotkanie lub czytanie z dnia.

Dopiero po modlitwie, przepełnieni Bożą miłością, możemy omówić ważne sprawy. Bez modlitwy dialog małżeński może nie przynieść owoców lub małżonkowie będą doświadczać trudności. Dialog ma być bowiem z założenia zastanawianiem się nad małżeństwem we troje, Wy z Jezusem. To piękna perspektywa, prawda? My mamy poczucie, że gdy modlitwy nie ma, to sobie tak po ludzku gadamy, a gdy ona rozpoczyna nasze spotkanie, wtedy działa sakrament małżeństwa.

Przykładowa modlitwa na rozpoczęcie rozmowy

Krzysztof, nasz czytelnik, przesłał nam piękną modlitwę zaczerpniętą ze Spotkań Małżeńskich. Od razu wklejamy i dziękujemy.

Panie Jezu, proszę Cię o dar dialogu dla naszego małżeństwa. Pomóż mi coraz lepiej wysłuchać mojego Męża / Żonę, pomóż nam coraz bardziej rozumieć siebie nawzajem, dzielić się sobą, wybaczać.
Daj nam delikatność, łagodność w naszych rozmowach i spraw, by prowadziły do prawdziwego spotkania ze sobą i z Tobą.
Pomóż nam coraz pełniej przyjmować i akceptować siebie nawzajem, tworzyć jedność, w której każde z nas pozostanie sobą.
Proszę Cię o uzdrowienie wszystkich trudnych spraw, które nas dzielą i pomóż nam wszystkie decyzje podejmować z miłością, jako owoc dialogu ze sobą i z Tobą.
Pomóż nam radować się naszym małżeństwem i zawsze trwać w Twojej miłości.
Amen.

Za co chcę Ci podziękować?

Niektóre małżeństwa, chcąc ułatwić sobie przeprowadzenie dialogu małżeńskiego, zaczynają go od powiedzenia małżonkowi kilku dobrych słów: komplementów, pochwał. Tak rozpoczęty dialog pomaga im otworzyć się na siebie i nastawia ich pozytywnie do rozmowy. Dopiero po tym etapie przechodzą się do tego, co niełatwe.

My na początku dialogu dziękujemy sobie nawzajem. To  moment, w którym widzimy, że druga osoba docenia nasze starania i działania. Pięknie jest skupić się najpierw na tym, co było dobre, na wszystkich dobrych cechach i czynach najważniejszej osoby naszego życia.

Za co chcę Cię przeprosić?

Potem przeprosiny. Pewnie zauważyliście, że wiele kłótni lub cichych dni jest wynikiem drobnych nieporozumień, które nie są na bieżąco w spokoju wyjaśniane. Z czasem kumulują się, rodząc wzajemne pretensje. Szczególnie w tych małżeństwach, w których jeden z małżonków (a może oboje) mają tendencje do obrażania się, chowania urazy, istotne jest coś, co my roboczo nazywamy odtykaniem odpływu, czyli regularne oczyszczanie naszych relacji. Nie wylewamy jednak swoich pretensji, lecz przepraszamy za nasze własne zachowania i zaniechania, wyjaśniając nasze motywacje. Zazwyczaj okazuje się, że winowajca miał dobrą wolę, tylko znowu wyszło jakoś koślawo.

Czasem pytamy się siebie nawzajem, czy jest coś, za co powinienem przeprosić, czy poczułaś/-łeś się źle z powodu mojego zachowania lub braku czułości albo szacunku czy pomocy?”. Nie dorzucamy za to kąśliwych uwag typu „zapomniałeś/-łaś o tym i o tym!”.

Z czego jesteśmy zadowoleni?

To bardzo lubiany przez nas punkt, bo pozwala nam spojrzeć pozytywnie na ostatni miesiąc, uświadomić sobie czym zostaliśmy obdarzeni, co dobrego się wydarzyło, nad czym udało nam się pracować.

Jakie są moje potrzeby i oczekiwania?

Na  tym etapie każde z nas mówi o swoich potrzebach i oczekiwaniach, ale nie w formie… „wcale mi nie pomagasz w domu, wszystko na mojej głowie😉” tylko „potrzebuję, abyś pomógł mi wieczorem przy sprzątaniu kuchni i rano przy robieniu śniadań”. Jest różnica, prawda?

To wcale nie jest łatwe, bo najłatwiej byłoby wygarnąć wszystko i postawić żądania. Jednak taka postawa na dłuższą metę osłabia relację.

W tym punkcie przyglądamy się też sobie samym, nie tylko w kontekście naszej relacji. Może jest coś, czego nam brakuje, za czym tęsknimy, a w czego realizacji małżonek może nam pomóc?

Wymienione powyżej pytania są zazwyczaj stałą częścią  każdego naszego dialogu. Staramy się jej nie opuszczać, bo ona porządkuje nasze relacje, wyzwala wdzięczność, przebaczenie i radość, daje przestrzeń na powiedzenie o sobie.

Rozwinięcie dialogu

Druga część dialogu przebiega różnie. Czasem omawiamy kolejne dziedziny naszego życia według schematu podanego poniżej, choć na pełne omówienie nigdy nie wystarcza czasu, a niekiedy skupiamy się na sprawach szczególnie dla nas w tym miesiącu ważnych, które potrzebujemy na spokojnie omówić.

Bóg w naszym życiu

Staramy się podzielić, o ile jest to możliwe do wyrażenia słowami, swoimi przeżyciami duchowymi: natchnieniami, odkryciami, owocami modlitwy i lektury Pisma św. Jest to moment na zauważenie, jak Bóg objawia się w naszym życiu.

Nasze wzajemne relacje

Warto podczas dialogu dotknąć tematu naszych relacji, tego jak je kształtujemy, czy stają się dojrzalsze, czy potrafimy dawać sobie siebie bezinteresownie i dbać o dobro drugiego. Czy pomagamy drugiemu nosić jego słabości i wychodzić z nich?

To może być też dobry moment na spojrzenie na nasze życie seksualne, na finanse czy podział domowych obowiązków, ale również na marzenia i plany.

My i nasze dzieci

To temat rzeka. My akurat o dzieciach staramy się rozmawiać na bieżąco, patrząc na nie indywidualnie i ustalając wspólny front w wychowywaniu.

Na dialogu omawiamy jedynie szczególnie ważne sprawy wymagające głębszych przemyśleń i ustaleń.

My i nasze relacje z innymi, nasze zaangażowania

To może być miejsce na rozmowę o relacji z rodzinami pochodzenia, z przyjaciółmi, współpracownikami, członkami wspólnoty. Zaplanowanie spotkań, zauważenie, że niektóre relacje zaniedbaliśmy. Zastanowienie się z kim chcemy je nadal podtrzymywać.

Omawiamy również nasze zaangażowanie we wspólnotę i działania na rzecz innych małżeństw oraz lokalnej społeczności (np. w szkole czy na osiedlu). Zastanawiamy się jak możemy to pogodzić z życiem rodzinnym, a z drugiej, jak nie zamykać się tylko na swoje sprawy i pomagać innym.

Postanowienia na najbliższy miesiąc

Określamy na koniec swoją osobista i małżeńską regułę życia, a więc dziedziny, nad jakimi chcemy pracować w kolejnym miesiącu. Zapisujemy ją i wieszamy w takim miejscu, by pamiętać, co postanowiliśmy. Na kolejnym dialogu wracamy do tych postanowień i zastanawiamy się, co udało się osiągnąć, a co nie i dlaczego.

Jako wyzwanie w najbliszym czasie prosimy, spróbujcie przeprowadzic dialog według tego schematu! Dajcie znać, czy się udało!

Cdn.

Komentarze

  1. Kamila

    My dodajemy jeszcze pytanie: „co się u mnie dzieje?”. Pod tym pytaniem każdy z nas może na spokojnie powiedzieć o tym co przeżył w ostatnim miesiącu, co było trudne, z czym sobie nie radził, co było budujące, co udało się wykonać z postanowień. Często w codziennym zabieganiu czy przy dzieciach nie ma możliwości na spokojnie wyrażenia swoich uczuć, emocji, przeżyć. To taki czas, żeby powiedzieć co tam w sercu i duszy siedzi bez żadnego oskarżania, wytykania. Po prostu o swoich przeżyciach, jak się czuję w danym miesiącu. Co było łatwe, co trudne. Często wiemy, że współmałżonek ma trudny czas w pracy, dziecięce choroby zaczynają męczyć, bo na co dzień też rozmawiamy 😉 ale czasami dopiero przy takim spokojnym opisaniu sytuacji, wyrażeniu swoich uczuć i emocji okazuje się jakie to jest trudne doświadczenie dla współmałżonka. To jest takie 5 minut dla każdego z nas, takie wyrażenie siebie, na które na co dzień nie ma czasu i warunków 🙂 Czasami jest trudno mówić o jakiś swoich przeżyciach, emocjach czy trudnościach, ale jest to oczyszczające i pozwala lepiej zrozumieć współmałżonka i jego zachowanie.

    1. Maja Pietkiewicz

      Dziękujemy za tę cenną propozycję pytania. Na pewno jest ono bardzo potrzebne, zwłaszcza gdy ktoś ma trudności w opowiadaniu o sobie na o dzien. W naszym zestawie go nie ma, ale to dlatego, że to właśnie pytanie pada w naszym codziennym wieczornym kwadransie małżeńskim. Staramy się codziennie sprawdzać co słychać drugiej strony chociaż oczywiście zdarzają się dni, kiedy jest to niemożliwe.
      Mam nadzieję że udało wam się znaleźć dobra miejsca na dialog. Pozdrawiamy ciepło.

  2. Ola

    Dziękuję za podzielenie się Waszym schematem dialogu. Przesłałam go dalej na zachętę, bo dialog to bardzo trudne, ale też najpiękniejsze zobowiazanie😉. Pozdrawiam serdecznie życząc pięknych owoców dialogu na co dzień. 😇😇

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *