„Moje życie jest w mojej głowie”

„Moje życie jest w mojej głowie”

Powiedziała kiedyś nasza 3-letnia wówczas córeczka. I myślę, że trafiła w sedno.

Prawie rok temu byłam na warsztatach „Złap życie” u Małgosi Rybak (wszystkim kobietom z Wrocławia i okolic bardzo polecam, czyhajcie na kolejne edycje). Małgosia zachęciła nas do refleksji nad tym, jak mówimy o swoim życiu, o swoich zadaniach, o czynnościach, które podejmujemy. Do zamiany słowa „muszę” na „chcę”. Sama zamiana słów w myślach czy wypowiedziach powoduje, że inaczej patrzę na to, co mam wykonać. Muszę zrobić obiad? Wcale nie muszę. Ale chcę, żebyśmy mogli wspólnie zjeść. Jeśli go nie zrobię, zaistnieją pewne konsekwencje, często trudne. Jednak ciągle mam wybór. Dokonując go kieruję się tym, co dobre. Tak to widzę.

Wybór

Od kilku lat chodzi za mną świadomość, że mam wybór. W moich reakcjach, moich słowach i czynach. Nie zrzucam tego jak się czuję na innych. Staram się, by ich działania lub bierność, ich słowa lub ich brak, nie sprawiały, bym czuła się  nieważna czy mało wartościowa. To proces, ale cieszę się, że się rozpoczął. Nie zrzucam już na mojego męża odpowiedzialności za to, jak się czuję (choć mam gorsze dni i czasem smucę się nad miarę).

Podjęłam jakiś czas temu kilka decyzji, które wcześniej nie mieściły mi się w głowie. Wybrałam to, co czułam, że jest lepsze, a na co wcześniej nie miałam odwagi. I co? Świat się nie zawalił, było trudniej, ale bardzo pięknie, szczególnie w aspekcie relacji w naszym małżeństwie i rodzinie.

Wolność

Masz wybór, a więc jesteś wolny. Wolność rozumiemy jednak nie jako robienie tego, co chcemy, bez względu na konsekwencje, lecz jako świadomy i dobrowolny wybór dobra (Dawid, pozdrowienia dla Ciebie i lorda Actona). Do tego jednak niezbędne jest nieustanne kształtowanie sumienia, by wiedzieć, co jest dobre.

Odwaga

Wpisy wrześniowe wychodzą jakieś takie refleksyjne, powiedziałabym listopadowe, gdy tymczasem miało być praktycznie – o obowiązkach domowych. Są jednak sprawy ważniejsze.

Dobrze jest sprawdzać, dokąd idziemy. I z jakim nastawieniem. Z zaciśniętymi zębami i pięściami czy z podniesionym czołem. To wpływa na Twoje małżeństwo, na całe Twoje życie. To wpływa nawet na wypełnianie obowiązków domowych. Czy sprzątam wściekła, że oni znowu nie odłożyli rzeczy na miejsce, czy chcę robić to z miłością?

Zadaj sobie w tym tygodniu kolejne pytania. Jeśli chcesz, podziel się z małżonkiem lub inną ważną dla Ciebie osobą. Czy masz odwagę żyć inaczej niż tłum wokół? Wybierać dobro, mimo że inni to krytykują lub się z tego śmieją? Zaryzykować i poprzestać na mniejszym, nie brnąć jak owca w stadzie, by mieć więcej? Czy masz odwagę oddać swój czas bezinteresownie innym? Powiedzieć komuś coś, co zawsze  chciałeś powiedzieć, ale bałeś się wyśmiania? Zaangażować się na całość?

Za dwa dni będzie o byciu tu i teraz. A potem nareszcie o obowiązkach domowych.

Dwóch ważnych dla mnie panów zasugerowało mi, żeby skracać wpisy. Kończę więc i namawiam Was do jesiennych rozmyślań.

Komentarze do wpisu “„Moje życie jest w mojej głowie”

    1. Co osoba to inne zdanie w tym temacie. Ludzie czytają na komórkach i jak jest więcej, nie umieją się już skupić. To smutne, ale prawdziwe. Nie wiem sama, co zrobić.
      Ten wpis faktycznie jakiś taki sygnalizujący wyszedł. Próbowałam wejść w głąb, ale wiązało się to dla mnie z ujawnieniem spraw i przemyśleń zbyt osobistych. Może znajdę na to jakiś sposób. Mamy też duży opór przed narzucaniem innym jakieś wizji życia. Może dlatego, że sami długo swojej szukaliśmy i wiemy jak to jest, gdy inni coś narzucają?
      Bardzo Cię serdecznie pozdrawiamy, wiemy, że czytasz i to ważne!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry