
Złapałam się na tym, że tęsknię za… regularnością i powrotem do pewnych stałych ram. To one pomogły mi przed wakacjami publikować wpisy co mniej więcej dwa tygodnie, znajdować przestrzeń na duchowość, randki z mężem, czas z dziećmi czy przyjaciółmi oraz regularne treningi. Dlatego, mimo że tak bardzo lubię wakacyjną swobodę i spontaniczność, z nieśmiałą radością przywitałam wrzesień i powolny powrót do rytmu oraz stałego planu tygodnia. Można to też nazwać… rutyną. Pojęcie to u niektórych budzi panikę — kojarzy się bowiem ze stagnacją i nieciekawym życiem. Tymczasem ja widzę rutynę zupełnie inaczej. I tak, uważam, że zdrowa rutyna w małżeństwie potrafi uratować bliskość.
Rutyna: nudne schematy czy biegłość w dbaniu o to, co ważne?
Lubię sięgać do Słownika Języka Polskiego PWN. Według niego rutyna to: 1. «biegłość w czymś nabyta przez długą praktykę» oraz 2. «postępowanie lub wykonywanie jakichś czynności według utartych schematów».
Dla mnie rutyna jest sposobem na to, by moje życie było pełne chwil, które mają prawdziwą wartość.
Chcę mieć bliską relację z Bogiem, więc codziennie rano spotykam się z Nim, słuchając Jego Słowa. Zależy mi na dobrej formie, więc regularnie chodzę na treningi, nie uzależniając tego od tego, czy akurat mam ochotę. Co roku na wiosnę robię pakiet badań profilaktycznych. Bardzo ważne są dla mnie dobre relacje z najbliższymi, więc wypracowuję różne powtarzalne rytuały. Chcę być na bieżąco w sprawach zawodowych, więc zaczynam dzień od prawniczej prasówki. Codziennie wieczorem czytam. I tak dalej…

Dlaczego rutyna w małżeństwie i wspólne rytuały budują bliskość?
O właśnie – „rytuały” brzmią lepiej niż „utarte schematy”, a „nawyki” nieco lepiej niż „przyzwyczajenia”. Jednak tak naprawdę to właśnie te drobne, powtarzalne czynności tworzą pewną całość i są sposobem na „zyskanie w czymś biegłości”.
Okazuje się, że drobna rutyna w małżeństwie daje ogromne poczucie bezpieczeństwa i buduje bliskość. Codziennie chwila we dwoje, choćby krótka. Co wieczór modlitwa. Co tydzień randka, a co miesiąc dialog. W weekendy wspólna kawa. Coroczny wyjazd na rocznicę ślubu. I wiele innych gestów budujących bliskość i pozwalających przetrwać gorsze chwile, natłok obowiązków, nerwy czy dni bez czułości.

Spontaniczność i elastyczność
Czy rutyna wyklucza spontaniczność i wyskoczenie od czasu do czasu z utartych kolein? Absolutnie nie.
Lubię czasem zrobić coś zupełnie na odwrót. Bywa, że cały dzień spędzam na nicnierobieniu, gdy czuję, że mój organizm tego potrzebuje. Rzucam wszystko i jadę z kimś na małą wyprawę albo zaszywam się w mojej bazie na działce. Bywa, że odpuszczamy randkę, gdy przed nami ciężki tydzień pełen zajęć, spotkań i obowiązków. Chyba tylko wspólnej modlitwy nie odpuszczamy – no, może w razie choroby jednego z nas.
Metoda małych kroków i powiązań
Jest jeszcze kilka elementów, które chciałabym osadzić w swojej codzienności, ale wciąż wychodzi mi to tylko od czasu do czasu: regularna adoracja, wyjścia jeden na jeden z każdym z dzieci, powrót do cotygodniowych spotkań z przyjaciółką oraz regularne publikowanie tutaj.
U mnie najlepiej działa powiązanie jednej czynności z drugą. W zeszłym roku szkolnym przygotowywałam wpisy na bloga, czekając na dziecko na trybunach basenu (gdybyście mogli usłyszeć te entuzjastyczne okrzyki pani prowadzącej obok aqua aerobik!). Z przyjaciółką umawiałam się tuż po treningu. Robiłam zapiski z dnia, pijąc pierwszą poranną kawę, a co 45 minut siedzenia przy biurku robiłam kilka przysiadów. To nie muszą być wielkie rzeczy, wystarczą małe kroki składające się na stałą nawykową pętlę.

Wrzesień jako czas spojrzenia na swoje priorytety
Piszę o tym, bo jest wrzesień – czas ustalania planów lekcji, zajęć dodatkowych i zadań. Może to dobry moment na przemyślenie priorytetów: zarówno swoich osobistych, jak i małżeńskich oraz rodzinnych?
Spójrz na sferę duchową, sferę psychiki, ciała, intelektu. Na relacje. Czy jest coś, co chcesz wprowadzić, ale wciąż nie wychodzi? Możesz powiązać to z czymś, co już i tak robisz. Zamiast scrollować telefon, czekając na dziecko, możesz sięgnąć po książkę, która od miesięcy kurzy się na półce, albo zadzwonić do kogoś bliskiego, z kim masz rzadki kontakt. Po położeniu dzieci usiądźcie na kwadrans razem, patrząc sobie w oczy. A może w połowie dnia pracy poćwiczysz kilka minut, żeby się rozruszać?
Poszukajmy dobrej dla nas rutyny.
