Romantyczność z męskiego punktu widzenia 

Romantyczność z męskiego punktu widzenia 

Na ostatniej randce mieliśmy niewielkie spięcie, które potem przekształciło się dyskusję na temat naszych oczekiwań i nieco rozbieżnych wizji tego, czym jest, a czym nie jest romantyczność. To przypomniało mi fragment cytowanej już kilkakrotnie i polecanej przez nas książki „Tylko dla kobiet. Przewodnik po tym co kryje się w duszy mężczyzny” Shaunti Feldhahn. Ponownie okazało się, że część z tego, o czym mówił Wojtek, mogę znaleźć w książce. Jednak przeczytać to jedno, zrozumieć to drugie, a wdrożyć w życie to jeszcze inna historia.

Słoń w składzie porcelany

Stereotypy przekazywane nam przez kulturę popularną mówią, że jeżeli chodzi o romantyczność, mężczyźni są jak słonie w składzie porcelany. Jakiś czas temu znajoma opowiadała z rozgoryczeniem, że dostała od męża na rocznicę… młynek do kawy. To prezent dla miłośniczki kawy może użyteczny, ale czy romantyczny?

Jak to się jednak dzieje, że większość najbardziej poruszających utworów czy książek wyszła spod pióra mężczyzny? Niejeden mężczyzna jest w głębi duszy romantykiem. Wielu z nich w swoim związku nie doświadcza tyle bliskości, ile pragnie. Cóż, to podobnie jak większość kobiet, które znam. O co tu chodzi? Skąd bierze się tyle nieporozumień w tej sferze? I dlaczego, skoro mężczyźni również pragną romantycznych chwil, tak rzadko występują z inicjatywą w tym zakresie?

Czego oni się obawiają?

Wygląda na to, że mężczyźni wątpią w swoje możliwości. Często nie do końca wiedzą, co to właściwie znaczy, być romantycznym. Nie uczą ich tego przecież w szkole. Mogą polegać tylko na tym, co zaobserwowali, głównie w filmach. Tam jednak wszystko jest prostsze i zbyt… idealne. Jeżeli kobieta buduje swoje wizje chwil we dwoje na filmowych scenach, może okazać się, że on nigdy nie sprosta jej oczekiwaniom. Nie ma bowiem do pomocy gromady stylistów, odpowiedniego światła i nieograniczonych zasobów finansowych.

Tego, że nie będą wystarczająco dobrzy

Warto, by kobiety pamiętały, że dla mężczyzny bardzo ważne jest, czy to, co robi, robi dobrze. I że w głębi duszy dręczy go lęk przed ośmieszeniem. Bardzo gorąco zachęcamy Was do przypomnienia sobie artykułu o męskiej pewności siebie. Wiele kobiet nie rozumie tego lęku, zwłaszcza że większość mężczyzn wydaje się emanować pewnością siebie. Gdy jednak zdobędziesz zaufanie mężczyzny, a on wpuści cię do swojego świata, zrozumiesz, jak krucha i jednocześnie zachwycająca to konstrukcja.

Wielu mężczyzn rezygnuje z podjęcia prób zrobienia czegoś romantycznego, bo obawiają się śmieszności i upokorzenia. Czasem łatwiej jest wykazać się w pracy czy w sporcie niż sprostać oczekiwaniom kobiety. Łatwiej nie robić nic niż podejmować kolejne ryzyko.

Jeżeli mężczyzna doświadczył krytyki lub co gorsze kpin od ukochanej, po tym jak próbował wprowadzić jakiś romantyczny aspekt do ich związku, wówczas zapewne zaniecha tego na dłuższy czas. Gdy następnym razem on coś zorganizuje, zareaguj entuzjastycznie. Nie wiesz przecież, ile energii mąż przeznaczył na zorganizowanie wyjścia czy wymyślenie i znalezienie dla Ciebie prezentu. Uciesz się z całego serca i doceń to. Opowiedz o tym innym! I naprawdę, nie skupiaj się tym, że odbiega to od wizji z Twojej wyobraźni.

Pamiętam nasze zaręczyny. Był grudzień, lekki mróz, padały wielkie płatki śnieg. Wrocławski Rynek wyglądał magicznie. W klimatycznej restauracji Sankt Petersburg, gdzie czekał na nas stolik. Było romantycznie: świece, kolacja, kwiaty, słowa miłości i piękny, wiktoriański pierścionek. Był tylko jeden szkopuł, panie przy stoliku obok cały czas się na nas patrzyły i podsłuchiwały. Musiałam się mocno skupić, żeby odgonić myśli typu „mógł wybrać stoli na osobności” i żeby ten szczegół nie zepsuł nam tej pięknej chwili. Dzisiaj z wdzięcznością noszę ten dzień w pamięci jak najpiękniejszy obrazek zamknięty w szklanej kuli wypełnionej śniegiem.

Tego, że nie przebiją samych sobie

Zaskakujące, ale  czasem jest tak, że mężczyzna zorganizuje coś tak fantastycznego, że potem boi się, że kolejne pomysły będą gorsze. Dlatego woli nie robić nic. Pamiętam gdy Wojtek w całkowitej tajemnicy zorganizował na naszą 13. rocznicę ślubu wyjazd do Paryża. Byliśmy tam kiedyś na samym początku znajomości i bardzo chcieliśmy wrócić już jako małżeństwo. Wyjazd był piękny i wciąż go wspominam z wypiekami na twarzy, ale Wojtek stwierdził, że takiej niespodzianki nie uda mu się ponownie wymyślić.

Z pracy na randkę

Zaobserwowaliśmy też, że dla nas największą przeszkodą w przeżyciu szczególnych chwil jest przejście z trybu zadaniowego „praca, dom i te wszystkie inne zaangażowania” w tryb „beztroskie chwile we dwoje”. Możliwe, że tu pomocą będzie rozmowa po pracy o tym wszystkim, co nas zajmuje, by potem wyjść we dwoje z wolną głową i już się tym nie zajmować.

Czym jest romantyczność?

Czy naprawdę różnie definiujemy to, co jest, a co nie jest romantyczne?

Pobawmy się razem!

Autorzy książki twierdzą, że kobiety i mężczyźni inaczej definiują romantyczność. Z ich rozmów z mężczyznami wynika, że romantyczna jest dla nich też wspólna zabawa, a nie tylko kolacje przy świecach rodem z komedii romantycznej. Chodzi tu o wspólne robienie różnych rzeczy: np. wspólne żeglowanie, uprawianie sportów, oglądanie filmu czy meczu, górskie wędrówki itd. Wszystko to, co pozwala oderwać się od codzienności i skupić na sobie nawzajem, wyjść z roli odpowiedzialnych dorosłych i doznać nieco zachwytu i beztroski.

Wygląda więc na to, że szukamy tego samego, choć kobiety często oczekują nieco bardziej wyszukanej oprawy. Gdy zaczęłam przeglądać zdjęcia z mijającego roku zobaczyłam, ile przeżyliśmy wspólnych chwil, które świetnie wpisują się w taką szerszą definicję romantyczności: jazda tandemem, żeglowanie, pływanie kajakami, wspólne oglądanie filmów. A przede wszystkim pokazanie mi przez męża jego ukochanych miejsc na Borholmie.

Te chwile, gdy druga osoba pokazuje mi coś, co jest dla niej ważne i szczególne, to moment największej bliskości z człowiekiem, zarówno z mężem jak i z przyjaciółmi. Żeby podzielić się swoim zachwytem, trzeba się otworzyć i narazić na niezrozumienie. To wymaga dużego zaufania. To są chwile bezcenne i jestem szczęściarą, że doświadczyłam w tym roku kilku takich szczególnych momentów.

Romantyczność to też seks

Dla zdecydowanej większości mężczyzn niezbędnym elementem romantycznej miłości jest seks z ukochaną kobietą. Skoro bowiem seks jest dla nich momentem odczuwania największej emocjonalnej bliskości, emocji i namiętności, to jakże mogłoby go zabraknąć w prawdziwie romantycznym wieczorze?

Seks nie ma być nagrodą przyznawaną przez kobietę za wysiłek mężczyzny w organizacji romantycznych chwil, lecz momentem, w którym on poczuje się w pełni akceptowany i pożądany. To nie jest transakcja, tylko obdarowywanie siebie nawzajem.

A jak to u Was wygląda? Jak definiujecie romantyczność? Ciąg dalszy tematu nastąpi już wkrótce…

Komentarze do wpisu “Romantyczność z męskiego punktu widzenia 

  1. Piekny artykul! Dzieki i Bog zaplac! Cieplo pozdrawiamy Maju i Wojtku i zyczymy wszystkim wielu romantycznych momentow jednosci malzenskiej ! Ewa i Stefan

  2. Ach jeszcze cos-wczoraj w Swieto Swietej Rodziny odnawialismy nasze przyczenie malzenskie-1
    raz od prawie 18 lat.Polecam takie doswiadczenie:-)

    Z Bogiem Ewa

    1. My mamy odnowienie przyrzeczeń na rekolekcjach, a w tym roku przymierzamy się do świętowania 20. rocznicy ślubu. To piękne doświadczenie.

  3. Nie jestem romantyczna, nie oczekuję od męża spaceru przy zachodzie słońca, trzymania się za rękę i patrzenia godzinami w oczy. Nie lubię niespodzianek. Jesteśmy do siebie podobni i nasz związek uatrakcyjniają wspólne „akcje” , „działanie” np. Spontaniczny remont, wspólne ugotowanie czegoś wybitnego, porąbanie drewna do kominka na najbliższe 5 zim, wspólnymi siłami wyszorowanie psu zębów lub zbudowanie dzieciom placu zabaw. Po takich wydarzeniach przybijemy sobie piątkę, wypijemy winko albo po prostu padniemy zmęczeni ,ale szczęśliwi 😉

    1. To Twój mąż ma łatwiej, nie musi się biedak tak spinać 😉 Widzę Was oczami wyobraźni jak szorujecie zęby psu;-)

  4. To komentarz też do akceptacji. Takich rzeczy, które unoszą męża na skrzydłach jest bardzo dużo. Zaczynając od prostego powstrzymania się od zwrócenia uwagi, że kupił nie te owoce co trzeba, po wyjście z inicjatywą wieczornego współżycia, a nie tylko zgodę na jego propozycję.
    Też mam takie doświadczenie, że czasem się dąsam, bo przez cały dzień nie miał dla mnie miłego słowa (sama dla niego też nie miałam – ale tego już nie widzę), a potem oczekuje rozpalenia się we mnie żarliwych emocji, natomiast wtedy, gdy mąż czuje się zauważony i ma potwierdzenie, że nadal jest dla mnie atrakcyjny i ważny, to pamiętanie o miłych słowach i czułości w ciągu dnia jakoś łatwiej mu przychodzi 🙂 Czyli po prostu muszę pilnować się, by nie zaniedbywać potwierdzania w różnej formie, że jest dla mnie ważny, (bo atrakcyjny, a nie dlatego, że pomaga w utrzymaniu domu i ogarnianiu dzieci). Niestety zdarza mi się o tym zapominać 🙁 I mąż jest nieszczęśliwy, choć to starannie ukrywa. Widać to tylko w braku miłych słów i uciekaniu wzrokiem.
    Trudno odczuwać i okazywać romantyzm, gdy nie jest się pewnym, że żonie nadal się podobam…
    Ale się napisałam, za wszystkie artykuły, w których milczałam ;D

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Powrót do góry