Kilka słów o wolności

Kilka słów o wolności

Jakiś czas temu poproszono nas o powiedzenie wykładu na temat wolności w małżeństwie. Nie mieliśmy wiele czasu na przygotowanie, mogliśmy sobie pozwolić tylko na godzinną burzę mózgów. Bardzo lubię ten moment, gdy mój mąż opowiada mi o swoich poglądach na jakiś temat. Z fascynacją słuchałam, że definicja wolności sformułowana przez Wojtka pokrywa się z tą, którą znam z kilku książek, jakie czytałam na ten temat. A wiem, że on ich jeszcze nie czytał.

Wojtek stwierdził, że według niego wolność nie jest możliwością czynienia wszystkiego, co chcemy, szczególnie tego, co łatwiejsze. Wolność to dla niego świadome i dobrowolne wybieranie dobra. Jak widzicie, niewiele to ma wspólnego z ideą, że wolność to robienie wszystkiego tego, na co ma się chęć.

Nikt nie może pozbawić nas wolności, jedynie my sami

Ksiądz Franciszek Blachnicki, założyciel Ruchu Światło-Życie pisał, że wolność jest niezbywalną wartością człowieka. Stwierdził, że dopóki człowiek sam się wolności nie wyrzeknie, nikt mu jej odebrać nie może.

Dostrzegł, że ta wewnętrzna możliwość dokonania wyboru konkretnej wartości pozostaje aktualna nawet w ekstremalnych warunkach. A wiedział, o czym mówił, przebywał bowiem zarówno w obozie koncentracyjnym jak i wielokrotnie w więzieniu.

Wolność w takich warunkach nie może przejawiać się w aspekcie zewnętrznym, wciąż jednak pozostaje jej wewnętrzny aspekt. Człowiek zawsze ma wolność decydowania, w jaki sposób będzie kształtował swoje człowieczeństwo. Może się ono przejawiać w zachowaniu wobec innych ludzi czy w sposobie myślenia.

Oto człowiek

Początkowo Blachnicki, wówczas niewierzący, będąc w obozie koncentracyjnym, zwątpił w człowieka.

Być dobrym, pomagać innym, spełniać dobre uczynki – piękne słowa, ale spróbuj podzielić się kawałkiem chleba z drugim więźniem, zrób to raz, drugi, trzeci… i koniec z twoim życiem. Racja żywności otrzymywana codziennie wystarczała, żeby przeżyć najwyżej trzy miesiące, potem i tak trzeba było umrzeć z głodu. Pomagać drugiemu w pracy, narazić się dla niego? Przecież teraz chodzi o życie… Żeby zachować życie, trzeba być brutalnym, trzeba się przepychać do kotła z zupą, trzeba organizować sobie kawałek chleba. I jak tu być dobrym, jeżeli życie się kończy i poza życiem nie ma nic więcej?

Podobno momentem przełomowym dla młodego Franciszka i wielu innych więźniów była informacja o dobrowolnej decyzji o. Maksymiliana Kolbe, by oddać życie za drugiego. Więźniowie dowiedzieli się również, że w celi śmierci ojciec Kolbe zachował postawę pełną godności i współczucia wobec innych. Podtrzymywał współwięźniów na duchu, nieustannie się modlił. Pokazał innym, że nawet w tak strasznej sytuacji możliwy jest wybór wartości, jaką się kierujemy.

O wolności w codzienności

Nie wiadomo, czy będziemy mieli okazję do takich aktów człowieczeństwa. Jednak do codziennych wyborów sposobu zachowania i nastawienia mamy wciąż okazję, szczególnie wobec własnej rodziny. Kiedy wybieramy dobro drugiego, wtedy rzeczywiście objawia się miłość i człowieczeństwo. Gdybyśmy się nad tym głębiej zastanowili, to możemy dojść do wniosku, że czasem łatwiej nam się zdobyć na taki gest wobec osób, z którymi nie przebywamy na co dzień.

Tak rozumiana wolność realizuje się w bardzo zwykłych sytuacjach. Jakiś czas temu musiałam wieczorem zmierzyć się z toną spraw organizacyjnych. W perspektywie miałam jeszcze wyjście z psem (a wieczór był wyjątkowo zimny), rozładowanie zmywarki i przygotowanie obiadu. Wojtek nie czuł się najlepiej i odpoczywał. Pamiętam, że powiedziałam tylko, że nie wiem od czego zacząć. Moim zamiarem nie było jednak proszenie go o pomoc, bo wiedziałam, że nie jest w formie. Mój mąż po chwili sam z siebie zdecydował, że jednak przygotuje obiad, abym mogła zająć się w spokoju zaległymi sprawami. Starszy syn, idąc za przykładem taty stwierdził, że wyjdzie z psem i zajmie się zmywarką. Prosty gest, dla mnie ważny.

Gdy obserwuję męża i dzieci, widzę, że najpiękniejsze gesty pojawiają się, gdy nie stosuję przymusu ani żadnej manipulacji. Sama pamiętam z okresu nastoletniego, że im bardziej mama mnie do czegoś zmuszała, tym częściej stawiałam opór, choć w głębi serca wiedziałam, że to, do czego mnie zmusza, jest słuszne. Często jednak nie zdążyłam jeszcze podjąć dobrego działania z własnej nieprzymuszonej woli, gdy już słyszałam co mam robić i jak.

Zaufanie

Drugim wymiarem wolności w małżeństwie jest dla nas zaufanie. Gdy mamy do siebie zaufanie, mówimy sobie o swoich uczuciach i potrzebach. Ufamy bowiem, że druga strona nas nie skrzywdzi i nie wyśmieje, nie będzie podważać tego, jak się czujemy. Oczywiście taka komunikacja nie zawsze wychodzi, ale z upływem lat coraz lepiej się tego uczymy.

Dobrze jest jednak pamiętać, że gdy mówimy o tym, czego oczekujemy, powinniśmy dać drugiej osobie wolność wyboru jej zachowania. Chciałabym, żeby mój mąż rozmawiał ze mną jak najczęściej i okazywał mi jeszcze więcej czułości. Jednak daję mu wolność, czy tak będzie robił i godzę się z tym, że czasem będzie postępować inaczej niż bym tego oczekiwała.

Przestrzeń

Osoby, które zaprosiły nas na wykład, pytały nas również o aspekt w małżeństwie, który my nazywamy raczej przestrzenią dla każdego z nas. I tu znowu ważne jest zaufanie. Gdy w relacji go brakuje, wówczas trudno jest dać małżonkowi przestrzeń na własne zainteresowania, upodobania czy relacje.

Dajemy taką przestrzeń drugiej osobie, gdy wierzymy, że nie zawiedzie pokładanej w niej ufności. Niewątpliwie jednak każde małżeństwo indywidualnie ustala swój własny model. Zastanawiają się, czy wszystko chcą robić razem, mieć tylko wspólnych znajomych, czy jednak mieć trochę własnego świata i własnych przyjaciół. My sobie taką przestrzeń dajemy, jednak od czasu do czasu weryfikujemy, czy nie  jesteśmy od siebie za daleko, a może za blisko, by się dokładnie widzieć.

Trochę więcej o tej przestrzeni znajdziecie w tym artykule.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Powrót do góry