Jak zmienić życie statystycznego Kowalskiego… we wrześniu

Jak upłynęły wam pierwsze dwa tygodnie września? My powoli wdrażamy się do nowego planu dnia. Męska część rodziny choruje (jeden kończy, kolejny zaczyna), a damska rzuciła się w wir segregowania, wyrzucania i oddawania zbędnych rzeczy, żeby nam się łatwiej żyło.

Wrzesień — nowe rozdanie

Wrzesień jest dla wielu osób momentem, w którym na nowo się organizują, ustalają swoje priorytety i plany dnia. Jeszcze nabuzowani słońcem i wiatrem po wakacjach, ze śladami opalenizny, zapisujemy się na siłownię, kupujemy bilety do kina, sporządzamy zdrowe menu. Postanawiamy, że będziemy… lepiej się odżywiać, mniej kupować, więcej ćwiczyć itd. Co do relacji małżeńskiej mamy w planach regularne randki, codzienne rozmowy, częstsze gesty czułości czy seks. W planach rodzinnych są coniedzielne planszówki, skłonienie dzieci do obowiązków domowych czy codzienne czytanie.

Niestety entuzjazm często topnieje wprost proporcjonalnie do liczby letnich ubrań w garderobie. Zazwyczaj w listopadzie, podczas ponurych jesiennych dni, wszystko staje się jakieś takie… trudne. Strój do ćwiczeń gdzie się zapodział, na randkę nie poszliście, bo akurat tak strasznie lało, a zamiast gry znowu oglądacie z dziećmi film, bo tak łatwiej. I nie ma w tym nic złego, dopóki Wam to odpowiada. Jeśli jednak w głębi duszy jesteście tą sytuacją rozczarowani i chcecie coś zmienić, pora zmienić nawyki.

Życie statystycznego Kowalskiego

Gdyby bliżej przypatrzeć się życiu statystycznego Kowalskiego, składa się ono z wielu powtarzalnych czynności. Codziennie wstajemy, ubieramy się, jemy posiłki, pijemy kawę, wykonujemy swoje obowiązki i odpoczywamy. Aby nasze życie było dla nas bardziej satysfakcjonujące, zdrowsze i szczęśliwsze, możemy niektóre z tych czynności wykonywać nieco inaczej. Zamiast gapić się na rano w FB, zrobić kilka ćwiczeń. Zamiast rzucać nieobecne „cześć” z drugiego pokoju, witać się z domownikami wychodząc do nich.

Niektórzy pomyślą od razu, że chcieliby, ale nie mają wystarczająco silnej woli. Zastanowiło mnie stwierdzenie, że silna wola jest „wyczerpywalna” tzn. jeżeli wciąż musimy podejmować decyzję czy coś zrobić, czy nie, to może okazać, że mamy jej coraz mniej. Dlatego tak ważne są nawyki, czyli czynności, które po prostu wykonujemy, nie myśląc o nich za każdym razem. Podjęłam decyzję jakiś czas temu i teraz to po prostu realizuję. Nawykowo zapewne myjesz zęby czy ręce, nie poświęcasz czasu na zastanawianie się, czy masz chęci i siły, by to zrobić.

Nawyki w małżeństwie

Swoją drogą niektóre z proponowanych Wam w zeszłym roku wyzwań polegało na kształtowaniu nawyków. Pamiętacie wyzwanie serdecznych powitań i pożegnań, regularnych randek czy wieczornych kwadransów? Czy te czynności stały się Waszymi nawykami? My początkowo musieliśmy zdobyć się na wysiłek pamiętania o tych gestach budujących naszą miłość, a teraz już tak weszły nam w krew, że nie wyobrażamy sobie bez nich życia.

Rozmowa o nawykach i ich wprowadzeniu w życie może być świetnym doświadczeniem w małżeństwie. Może być jednak tak, że Twój małżonek nie ma na to chęci czy siły, wtedy zajmij się swoimi własnymi nawykami, bo gdy Ty będziesz mieć lepsze samopoczucie, wpłynie to korzystnie na Wasze małżeństwo.

Różne strategie

Zastanów się teraz, jaką zmianę pragniesz z całego serca wprowadzić w życie i jak mógłbyś uczynić z niej nawyk. Na temat nawyków ukazało się już chyba 100 książek, na czele z „Siłą nawyku”. Ostatnio z braku innej lektury pod ręką przeczytałam książkę Gretchen Rubin „Lepiej. 21 strategii, by osiągnąć szczęście”. Autorka opisuje w niej różne strategie wprowadzania nawyków snując opowieść o swoim poszukiwaniu strategii.

Kilka stwierdzeń dało mi do myślenia. Na przykład takie, w sumie banalne, by najpierw przyjrzeć się temu, jaka jestem i co tak naprawdę lubię, by nie tracić energii na dopasowywanie się do tego, co jest odpowiednie dla innych, lecz nie dla mnie (np. bieganie). Autorka pisze, że postanowiła, że całą rodziną będą raz w tygodniu grać w planszówki (bo to takie rozwijające) pijąc kakao (bo takie przyjemne). Jednak po jakimś czasie uświadomiła sobie, że tak naprawdę nie lubi planszówek. Gdy ostrożnie wypytała córkę, czy sprawiłoby jej przykrość, gdyby co dwa tygodnie planszówki zastąpić czytaniem (które uwielbiają), córka zapytała tylko, czy będzie gorące kakao. Po otrzymaniu zapewnienia, że będzie, bez problemu przystała na zmianę. Niby nic takiego, ale może być pomocne we wdrożeniu jakiegoś zachowania.

Rusz się człowieku

Podobno zresztą najlepiej w pierwszej kolejności wprowadzać nawyki dotyczące snu, odżywiania czy ruchu. Ja myśląc o tym, jaki nawyk chciałabym wdrożyć, nieodmiennie wskazywałam „ruch”. Odkąd wróciłam do pracy, ruszam się zdecydowanie mniej i źle się z tym czuję.

Nie jestem jednak typem sportsmenki, więc moje próby uprawiania sportów kończyły się zazwyczaj niepowodzeniem. Gretchen Rubin proponuje, by myśląc o sposobie kształtowania nawyków związanych z ruchem odpowiedzieć sobie szczerze na kilka konkretnych pytań i w zależności od tego, szukać odpowiedniej dla siebie formy. Uświadomiłam sobie, że lubię ćwiczyć w samotności, nie cierpię się ubierać sportowych butów (hehe) i że zupełnie nie przeszkadza mi, że znam ćwiczenia na pamięć.

Odkryłam też, że szczególnie jedna strategia może się sprawdzić w budowaniu tego akurat nawyku. Jest to strategia przyjemności i łatwości wykonania. Lubię pływać, jednak zimą jeżdżenie na basen robi się pracochłonne. Gdy do tego dojdą choroby zazwyczaj zniechęcam się i przestaję pływać. Dla odmiany jeżdżenie rowerem stało się o wiele przyjemniejsze odkąd mam rower holenderski, parkuję go pod domem, a do pracy nie jeżdżę wzdłuż ulicy, ale dookoła przez park. Choćby krótki kontakt z przyrodą daje mi tyle radości, że nie zamieniłabym już roweru na tramwaj.

Idąc tym tropem doszłam do wniosku, że skoro najwięcej zapału i sił mam rano, będę ćwiczyć o świcie. Nie łudziłam się jednak, że będę przed 6 rano z zapałem skakać lub robić trudne ćwiczenia. Dlatego pod hasłem poranny rozruch znalazłam w sieci przyjemne ćwiczenia rozciągające. Robię je w piżamie i na boso na mojej ulubionej macie. Przez pierwsze 5 minut wydaje mi się jakbym jeszcze nie wstała z łóżka. Jest naprawdę miło, gdy pan trener mówi do mnie swoim kojącym głosem. Może to niewiele, jestem jednak dumna, że codziennie przez pół godziny robię coś dla swojego zdrowia i samopoczucia. Może za jakiś czas znajdę motywację do czegoś więcej.

Jest wiele różnych sposobów

Kolejną pomocną strategią może być robienie czegoś codziennie, by nie zastanawiać się, czy dziś jest ten właściwy dzień. Ewentualnie może to być jeden stały dzień (od lat mamy stały dzień na randkę, a teraz planuję wprowadzić stały dzień na publikowanie wpisów na blogu).

Ciekawe jest też rozróżnienie między wstrzemięźliwością a zdyscyplinowaniem. Wstrzemięźliwym łatwiej będzie z czegoś całkowicie zrezygnować niż narzucać sobie pewne ograniczenia (nam obojgu np. łatwiej zrezygnować całkowicie ze słodyczy niż zjeść tylko kawałeczek).

Pomaga też uświadomienie sobie, że przerwanie nawyku to nie porażka i zawsze można, bez zbędnego obwiniania się, zacząć od nowa. Z drugiej strony warto pomóc sobie unikając pokusy (nie piecz ulubionego ciasta, jeśli próbujesz nie jeść słodyczy) lub celowo zastępując ją czymś innym (żeby nie zakładać nogi na nogę, trzymam pod biurkiem podnóżek).

Można też łączyć czynności w pary np. mobilizując się do prasowania oglądać filmy. Albo ograniczyć coś w formie postu w czyjejś intencji. Ten ostatni przykład ma akurat wymiar bardziej duchowy, jednak jednym ze skutków może być wyeliminowanie niepożądanego zachowania.

Ostatnio testuję też zasadę „za 15 minut”. Gdy piszę jakąś wyjątkowo trudną lub mało porywającą opinię, po paru godzinach, gdzieś ok. południa, kusi mnie, by sprawdzać różne ciekawe, niezwiązane z pracą strony. Wtedy trochę pomaga mówienie sobie „zrobię to za 15 minut”. Po kwadransie często już nie pamiętam co chciałam sprawdzić.

Do każdego przemówi inna strategia, dlatego moje przykłady mogą Ci się wydać dziwaczne. I to jest w porządku! Więcej na ten temat znajdziesz w książkach o nawykach.

Do rycerzy, do szlachty, do mieszczan!

Jedną ze strategii jest też publiczne oświadczenie, że coś zamierza się zrobić, stąd też częściowo ten artykuł. Uroczyście oświadczam, że zamierzam:

  1. odkładać telefon do koszyka po wejściu do domu,
  2. ćwiczyć o poranku,
  3. mniej gadać, a więcej słuchać (szczególnie męża),
  4. chodzić z kijkami po parku (nie mówcie mi, że to dla emerytów),
  5. mobilizować dzieci do codziennego robienia sobie śniadania do szkoły i składania prania.

Rozliczcie mnie w listopadzie. I napiszcie w komentarzu, czy pracujecie nad jakimiś nawykami? Ciekawi nas, jakie są Wasze sposoby.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *